mam od pewnego czasu te cholerne sny.
nie wiem o co chodzi, ani co przekazuje mi mój mózg, ale naprawdę mam już powoli dosyć śmierci, wypadków i egzekucji. nie chcę patrzeć, jak bliskie mi osoby umierają, nie chcę czuć tej sennej pustki, która wypełnia mnie całkowicie świadomie.
to niezwykłe, z jakimi szczegółami pamiętam te rzeczy, które się dzieją. pamiętam własne zdziwienie, kiedy dzieją się te niejasne rzeczy, które mogą się dziać tylko w snach i tylko tam nikt nie może mieć do nikogo pretensji za taki bieg wydarzeń. przykład - jadę samochodem za drugim samochodem, w którym jedzie ktoś mi bliski. nagle ten drugi samochód zaczyna hamować przed światłami, ale nie hamuje - ślizgiem wsuwa się na skrzyżowanie, nagle zamienia się we wrak, mimo że w nic nie uderzył, to znajduje się na przeciwległym pasie, dymi i wygląda co najmniej jak po dachowaniu.
wybiegam z samochodu, z precyzją przeskakuję barierkę ochronną, pamiętam wyraźnie, jak to robię i lecę do tego samochodu, boję się, że wybuchnie, dobiegam do drzwi i pamiętam wyraźnie moją myśl, że przecież drzwi zamykają się automatycznie, na pewno są więc zamknięte. ku mojemu (wyraźnie odczuwalnemu) zdziwieniu - nie są. bliski mi człowiek leży zakrwawiony z głową na kierownicy, żyje, oddycha. uf.
wcześniej śniło mi się jednak, że ten sam człowiek nie żyje. umarł, był pogrzeb, widziałam reakcje rodzin. jaka była moja reakcja?
nie wiem o co chodzi, ani co przekazuje mi mój mózg, ale naprawdę mam już powoli dosyć śmierci, wypadków i egzekucji. nie chcę patrzeć, jak bliskie mi osoby umierają, nie chcę czuć tej sennej pustki, która wypełnia mnie całkowicie świadomie.
to niezwykłe, z jakimi szczegółami pamiętam te rzeczy, które się dzieją. pamiętam własne zdziwienie, kiedy dzieją się te niejasne rzeczy, które mogą się dziać tylko w snach i tylko tam nikt nie może mieć do nikogo pretensji za taki bieg wydarzeń. przykład - jadę samochodem za drugim samochodem, w którym jedzie ktoś mi bliski. nagle ten drugi samochód zaczyna hamować przed światłami, ale nie hamuje - ślizgiem wsuwa się na skrzyżowanie, nagle zamienia się we wrak, mimo że w nic nie uderzył, to znajduje się na przeciwległym pasie, dymi i wygląda co najmniej jak po dachowaniu.
wybiegam z samochodu, z precyzją przeskakuję barierkę ochronną, pamiętam wyraźnie, jak to robię i lecę do tego samochodu, boję się, że wybuchnie, dobiegam do drzwi i pamiętam wyraźnie moją myśl, że przecież drzwi zamykają się automatycznie, na pewno są więc zamknięte. ku mojemu (wyraźnie odczuwalnemu) zdziwieniu - nie są. bliski mi człowiek leży zakrwawiony z głową na kierownicy, żyje, oddycha. uf.
wcześniej śniło mi się jednak, że ten sam człowiek nie żyje. umarł, był pogrzeb, widziałam reakcje rodzin. jaka była moja reakcja?
Komentarze
Prześlij komentarz