Przejdź do głównej zawartości

#200 słów 10000 słów, więcej niż 1000000000 słów

tak rzadko miewam czysty umysł, mam taki bałagan w głowie, że kiedy chcę go oczyścić to nie wiem nawet od czego zacząć. tak, jak bałagan w pokoju, albo nawet w całym mieszkaniu, kiedy wiesz, że najgorsze są łazienka i kuchnia, więc próbujesz zacząć od tych porozrzucanych wszędzie ubrań, ale potem wpadasz na pomysł, że zanim zaczniesz je układać w szafie, to wypadałoby ułożyć też te, które już w niej są i po chwili orientujesz się, że sterty wokół ciebie niebezpiecznie zwiększyły objętość, szafa lśni pustką, a ty czujesz, że prędzej zemdlejesz, niż ogarniesz to wszystko.

no więc tak w wolnym tłumaczeniu można przedstawić moje życie.
od wielu lat opieram swoje poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości na innych. moja terapeutka mówi, że we mnie są dwie wersje mnie - mała dziewczynka i dorosła kobieta. ta mała, która krzyczy, miota się i stawia niejasne, niewyartykułowane oczekiwania i ta dorosła, która jedyne co robi, to neguje, krytykuje, odsuwa od siebie i zakrzywia własną rzeczywistość.

otóż, droga Doroto, pora

nie, na nic nie jest pora. pora będzie wtedy, kiedy przyjdzie, a nie kiedy jedna dorota próbuje być mądrzejsza od drugiej. pani kasia ma rację, jesteście jedną osobą i musicie się ze sobą w końcu dogadać. żadna nie może niczego kazać drugiej - musicie znaleźć wspólne porozumienie, tak, jak znalazłyście wspólne ciało, bo inaczej rozsadzicie to ciało i dojdzie do tego na wasze własne życzenie.
od tego powinnam zacząć rozwiązywać swoje problemy. dzień po dniu udaje mi się was jakoś pogodzić, ale same wiecie, jak sprzeczne ze sobą bywacie. co ja mam z wami zrobić? to już trwa za długo, ja już nie mam na to siły.

od wielu lat opieram swoje poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości na innych - wracam do tego zdania, bo chociaż czułam w tamtej chwili, że chcę je napisać, to nie potrafiłam pociągnąć tematu. teraz jednak pociągnę go i zapytam was, drogie dziewczyny, dlaczego tak jest i która z was tak bardzo potrzebuje innych osób, żeby czuć się piękna, mądra i silna? a może to jest jedna z rzeczy, która was łączy? może potrzebujemy znaleźć więcej takich rzeczy, żeby dojść do porozumienia?

mam 25 lat. patrzę na świat z wiecznie zmarszczonymi brwiami, uśmiecham się albo za mało, albo za dużo, nigdy - zwyczajnie. marudzę, krytykuję, innych, siebie, zastanawiam się, czy w ogóle lubię ludzi, którym poświęcam czas, a potem, nagle, uzależniam od tych właśnie ludzi, swój humor. to, czy będę uśmiechnięta, czy będę nadąsana. a jeśli ludzie nie dadzą mi powodu, żeby być nadąsana, to któraś z was, moje drogie panie, podsyła mi do mózgu przynajmniej 4 różne wizje różnych z pozoru zupełnie błahych sytuacji w wersjach tak koszmarnych, że nawet jakby była was jedna, a nie dwie, z podwójną mocą, to by nie wytrzymała. ale wy jesteście dwie. i tak, jak czasem sprawiacie, że moje życie jest cudowne, tak samo łatwo zamieniacie je w horror i przecież ja to czuję, że to wychodzi z wnętrza mojej głowy. nikt mi nic nie robi, nikt mi nic nie mówi, to ja - ja sama!!! (czyli wy) robicie mi te projekcje i wrzucacie te popieprzone pomysły.

ja was nie rozróżniam, to jest mój problem.  dziewczyny, na litość boską, przedstawcie się, powiedzcie mi, czego chcecie, albo chociaż czego nie chcecie, znajdziemy przecież jakiś punkt wspólny, który nie będzie wykańczał tej, która tkwi po środku tego wszystkiego, czyli mnie, mnie, która sama nie wie, kim jest, ani o co jej chodzi.

znów odbiegłam od tematu. mój chaos w pisaniu wynika z chaosu między wami i ten w życiu też. jeżeli nie dojdziecie w końcu do tego, że szkodzicie nam wszystkim i sobie wzajemnie, to

jestem zmęczona. tak bardzo





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

taxi vs. uber = traficar, czyli kto komu strzela w kolano

przeniosłam się w końcu na jakiś porządny portal, ten na którym byłam poprzednio chyba nie miał ochoty, żebym się tam uzewnętrzniała. jeśli ktoś w ogóle to czyta, to musi wiedzieć, że poprzednie wpisy były publikowane od grudnia, ale dzisiaj przekopiowałam je tutaj. kolejny dzień w pracy należy wykorzystać na rozwijanie umysłu, w związku z czym oto jestem i oto znowu dywaguję na temat rzeczy, z których muszę oczyścić głowę. znowu się dzisiaj spóźniłam przez moją pierwszą, dziewiczą przygodę z traficarem. o rety, jaki to jest wspaniały wynalazek! i o ile tańszy, niż uwielbiany przeze mnie dotychczas uber. żeby była jasność - najbardziej uwielbiam swój samochód, ale strefa płatnego parkowania w centrum Warszawy mnie wykańcza, ilość zaległych mandatów też i właśnie dzisiaj znalazłam doskonałą alternatywę. trasa, którą pokonałam kosztowała mnie mniej więcej połowę mniej, niż gdybym pokonywała ją uberem, a dodatkowo sama byłam sobie panią i nie musiałam ciągle pospieszać ociężałego kier...

analogia równowagi

tak to czasem jest, że kiedy siedzi się za kierownicą samochodu, kompletnie bez możliwości zanotowania jakiejkolwiek myśli, to właśnie wtedy przychodzi ich najwięcej. takich, które chce się zapisać i zapamiętywać. ale kiedy już znajdzie się ten moment, żeby przelać myśli, oczyścić umysł, to nagle okazuje się, że właściwie nie ma nic do oczyszczenia. i rzuca się takie banały, jak ten tu wyżej, bo przecież każdy o tym wie, że tak to właśnie bywa. jestem na takim zabawnym etapie swojego życia, że pomimo panującego w nim względnie porządku, jak by się tak nad tym głębiej zastanowić, wychodzi na to,  że jest tu wszystko, ale nie porządek. jestem w miłej relacji z miłym facetem, który najprawdopodobniej w końcu ode mnie zwieje, mimo ogromnych boże, mimo ogromnych czego? nie rozumiem dlaczego mam taką pustkę w głowie od paru tygodni. nie wiem, co się zmieniło w moim życiu, że brakuje mi słów. zaczęło się od angielskiego. znany jest mi ten język, nie gadam może jak rodowita angielka...