w ogóle to teraz zdałam sobie sprawę z tego, ile czasu minęło od mojej ostatniej wypowiedzi tutaj. ostatni wpis to ten o śnie z headshotem. do dziś pamiętam ten sen, zupełnie jakby to była scena, która rozegrała się na moich oczach minutę temu.
różne miewam sny, sny to w ogóle dziwna sprawa. czy to jest tak, że wtedy zapala się światło w jakichś najciemniejszych zakamarkach umysłu? ostatnio we śnie kupiłam obraz od karła. karzeł wyglądał jak pomocnik diabła (przysięgam), wmawiał mi, że owy obraz przedstawia jego dziadka i kazał mi samodzielnie wycenić jego wartość. a gdy transakcja była już ustalona, obraz przepadł. nie było po nim śladu. zbudziła mnie myśl, że karzeł pomyślał może, że to ja go ukradłam. a wcześniej ja pomyślałam, że to on nie chce mi go sprzedać, więc go ukrył. boże, ten sen też jawi mi się w głowie, jakbym to faktycznie przeżyła. myślę w ogóle, że mogło tak być.
w każdym razie apropo tego snu z postrzałem, to potem wpisywałam w sennik różne hasła i wyskakiwało mi głównie, że stracę dla kogoś głowę. krótko później, w tym całym międzyczasie, w którym byłam wszędzie, tylko nie tu, wydarzyła się rzecz, której nie zapomnę do końca życia, bo już od pierwszych chwil grawerowała we mnie piętno, a do końcowych ruchów używała rozgrzanej do czerwoności i ostrej jak brzytwa igły. myślę sobie, że ten sen mógł zwiastować nadejście właśnie tej całej sytuacji, jaka wydarzyła się w marcu 2017.
zrobiliśmy to, co uznaliśmy za stosowne. to była wspólna decyzja, niezmącona żadnymi wątpliwościami. poza tym jednym wieczorem, po proteście 8 marca, gdy nadrobiłam w półtorej godziny całe lata hamowania emocji. to też nie były wątpliwości, raczej dywagacje z kategorii tych najcięższych.
teraz to już jest za nami, chociaż widmo ciągle się gdzieś snuje, w małych sytuacjach i pozornie nic nie znaczących chwilach.
no i czwarty miesiąc mija, a ja nadal nie straciłam tej głowy. no to halo, senniku, ile jeszcze?
Komentarze
Prześlij komentarz